piątek, 7 lutego 2014

Rozdział 44

* Nicole *

Przetarłam zaspane oczy  i spojrzałam w lewo gdzie obok spał mój Niall. Uśmiechnęłam się i musnęłam dłonią jego policzek. On jedynie zamruczał, odwrócił się plecami do mnie i dalej spał. Usiadłam na brzegu łóżka i poprawiłam włosy, które opadały mi na twarz. Sięgnęłam po gumkę do włosów, która leżała na etażerce obok łóżka. Związałam włosy w wysokiego kucyka i zarzuciłam na lewe ramię. Wzięłam w palce końcówki i zaczęłam je oglądać. Kątem oka spojrzałam na zegarek.
9.50 szepnęłam odczytaną godzinę i niechętnie wstałam z łóżka. Zarzuciłam na siebie satynowy, czarny szlafrok i opuściłam bezszelestnie pokój. Zeszłam po schodach, przy których na dole znalazłam na stoliku kolorowe pismo. Wraz z nim udałam się do kuchni. Od razu poczułam chłód w stopy, który spowodowany był brakiem podgrzewanych kafelek. Po kuchni poruszałam się na palcach.
Ej zaraz, gdzie są wszyscy. To pytanie zaczęło mnie dręczyć. Czyżby jeszcze wszyscy spali po wczorajszym wypadzie do Disney Landu. Zrobiłam sobie kawę w expresie i usiadłam przy stole. Między łykami przeglądałam gazetę, którą wcześniej znalazłam. Czytanie gazety jednak przeszkadzały mi promienie słoneczne, które wpadały przez okno.
Piękna pogoda ale czasem jednak przeszkadza mówiłam do siebie podchodząc do okna.
Już miałam zasłonić okno ale na podwórku zauważyłam Zayna latającego po podwórku ze wężem ogrodowym. Wróciłam się do stolika aby zabrać kubek i wyszłam z domu.
- No no Zayn, tej strony ciebie jeszcze nie znałam - krzyknęłam do chłopaka.
- O cześć. No widzisz to też potrafię robić - odpowiedział.
- Normalnie złota rączka. Szkoda, że ten mój nie jest chętny do roboty - powiedziałam i usiadłam na ławce stojącej pod domem - Perrie jest z ciebie pewnie zadowolona.
- Zadowolona to mało powiedziane - dodał i szeroko się do mnie uśmiechnął - A Niall gdzie?
- Na górze, śpij jeszcze. A gdzie reszta? - mówiłam popijając kawę.
- Też śpią. Wczoraj jak poszłaś spać z Niallem to jeszcze siedzieliśmy w pokoju u Annabel.
- I pewnie spędziliście noc na wygłupach, zgadłam?
Zayn zaśmiał się i skinął głową.
- Możesz mi przytrzymać węża a ja pójdę wyłączyć wodę? - zapytał.
- Jasne - odpowiedziałam i wzięłam ostatniego łyka kawy a kubek odstawiłam na ławkę.
Podeszłam do chłopaka i już miałam odebrać od niego szlauf , gdy on niedostrzeżenie odwrócił go w moją stronę i mnie oblał.
- Zayn! Zayn błagam koniec! - krzyczałam i próbowałam zakryć się dłońmi.
Biegał za mną po całym ogródku a ja wciąż nie miałam na sobie butów. Byłam cała przemoczona.
- Nienawidzę cię - powiedziałam gdy cała zabawa ustała i odsłaniałam twarz z włosów.
- Już nie musisz się dzisiaj myć, nie ma za co. A tymczasem wracam do domu.
-  Wynieś mi ręcznik błagam, mam całe nogi w trawie - dodałam i wskazałam na stopy.
Chłopak uśmiechnął się i wbiegł do domu.
- Czyli nie? - wymamrotałam.
Było mi naprawdę zimno. Pomimo, że słońce świeciło jak opętane to wiatr był naprawdę chłodny. Skrzyżowałam ręce na piersi i poszłam pod okno sypialni w, której spał Niall.
- Niall - zawołałam go ale nawet nie wyjrzał - Niall - krzyknęłam głośniej.
Po chwili firanka ruszyła się a Niall patrzył gdzieś w dal przed bramę.
- Niall tutaj - podniosłam ręce w górę i zrobiłam złą minę.
Z ust chłopaka wydobyło się bezdźwięczne "ups" i zaraz znikł.
Poszłam pod drzwi wejściowe skąd zaraz wyszedł blondyn.
- Jej Nic co się stało? - zapytał i okrył mnie ręcznikiem.
- Zapytaj swojego kolegi. Możesz mi wynieść miskę bo muszę przepłukać nogi bo nie będę Annabel wnosiła błota.
Chłopak uśmiechnął się i wziął mnie na ręce.
- Niepotrzebnie będziesz mokry - powiedziałam gdy szliśmy na górę.
Chłopak postawił mnie w kabinie prysznicowej i wypłukał mi nogi.
- Dzięki - powiedziałam wycierając stopy.
Zdjęłam szlafrok i poprosiłam by chłopak wyniósł go na balkon żeby przesechł.
- A i jakbyś mi przyniósł ubranie to też byłoby fajnie - dodałam wychylając głowę zza drzwi łazienki.
Minęło dobre 10 minut zanim chłopak przyniósł mi bieliznę oraz top we wzór kwiatowy i jeansowe szorty.
- Czemu ci to tyle zajęło - zapytałam gdy się już ubierałam a chłopak stał za drzwiami.
- Nie mogłem się zdecydować w czym ci dzisiaj będzie dobrze.


Po opuszczeniu łazienki w suchych ubraniach i wysuszonych włosach, wróciłam do sypialni. Nialla nie było w pokoju, więc doszłam do wniosku, że wszyscy musieli już wstać i siedzą na dole. Odpaliłam przeglądarkę w telefonie i wzięłam się za odnalezienie najbliższego salonu fryzjerskiego w okolicy.

- Hej wszystkim - powiedziałam wchodząc do kuchni.
Wszyscy siedzieli i jedli, nawet nie mieli czasu odpowiedzieć.
- Nicole zjesz coś? - zapytała Annabel.
- Wiesz co zrobię sobie kanapkę i spadam do fryzjera - odpowiedziałam zaglądając do lodówki - może masz ochotę się ze mną wybrać? Albo ty Eleanor?
- Nie, wiesz co mam inne plany - Ann uśmiechnęła się i poszła do reszty.
- Eleanor pytałam czy pójdziesz ze mną na zakupy i do fryzjera - powtórzyłam gdy akurat dziewczyna podeszła do zlewu.
- Ok, czemu nie. To za ile? - zapytała.
- Za 20 minut muszę wychodzić, więc się pospiesz.

- Wyglądasz kwitnąco - powiedziałam gdy dziewczyna zeszła z góry w pasiastej sukience, pomarańczowym sweterku i również pomarańczowej apaszce.
- Dzięki. Już nie mogę się doczekać aż urodzę - powiedziała zakładając na nos okulary przeciwsłoneczne.
- W razie czego dzwońcie do mnie a ja od razu przyjadę - mówił Louis jak nakręcony sprawdzając czy Eleanor ma wszystko co potrzebuje - A gdzie masz butelkę wody? - zapytał i już po chwili wrócił z butelką i wrzucił ją do torby.
- Dobra idziemy - rzuciłam i złapałam ją pod rękę.
Pod domem stała już taksówka.

- No to jak strzyżemy? - zapytała.
Na szczęście mój francuski był opanowany na tyle, że się dogadałam.
- Myślałam nad przedłużeniem ale tylko trochę i farbowaniem na kasztanowy - powiedziałam przeglądając paletę kolorów - a ty Eleanor? - zapytałam dziewczyny, która siedziała obok.
- Mi nie wolno farbować z powodu juniorów ale skuszę się na ścięcie grzywki na prosto.

Po 4 godzinach doczepiania i wielu przerwach w końcu dotarliśmy do finału.
- Zaczekaj El, foteczka na insta - powiedziałam żartobliwie po czym wyjęłam telefon z torby i zrobiłam jej zdjęcie a potem ona zrobiła mi.
                                               

- Dziękujemy, do widzenia - rzuciłyśmy na wyjście i opuściłyśmy salon.
- Tak mi narobiłaś ochoty, że odczuwam potrzebę zrobienia sobie paznokci- oznajmiła dziewczyna oglądając swoje paznokcie.
- Dosłownie 10 minut stąd jest centrum handlowe, tam na pewno jest jakiś salon.

Najpierw postanowiłyśmy iść na zakupy. Weszłyśmy to TopShopu.
- Boże tęsknie za moją dawną figurą - mówiła i oglądała jedne z najmniejszych rozmiarów jakie były.
- Jeżeli chcesz to możemy wejść do sklepu z odzieżą dla przyszłych matek - powiedziałam głaszcząc ją po plecach.
- Nie, nigdy. Nie będę ubierała się w worki, już się nie opłaca. Jeszcze paręnaście dni i dzieci będą na świecie a ja będę wracała do dawnego wyglądu.
- Kup coś sobie żebyś miała motywacje - powiedziałam wskazując na bladoniebieski top ozdobnie wykończony.
- Boże jest cudowny!

Po 2 godzinach łażenia i przerw, zakupy dobiegły końca. Kupiłam sobie nie tanią sukienkę. Mogłam sobie na nią pozwolić ponieważ nie zawsze mam okazję kupienia sobie czegoś we Francji.
Po wszystkim w końcu przysiadłyśmy na dłużej ponieważ znalazłyśmy się w salonie kosmetycznym. 
Eleanor postawiła na najzwyklejsze w kolorze różowym a ja na czerwone z serduszkami
Po wszystkim wróciłyśmy do domu taksówką. Wszyscy siedzieli w przydomowym ogródku na huśtawce i ławkach. Przywitałyśmy się z nimi i weszłyśmy do domu żeby zostawić zakupy i przebrać się.

- I jak było? Jakaś fanka was nie zaczepiała? - zapytał Louis robiąc miejsce dla El.
- Nie było w porządku, zdjęć chyba też nikt nam nie robił - odpowiedziałam siadając na kolanach blondyna, który siedział na huśtawce.
Zabrałam mu z głowy jego niebieskiego snapback'a i założyłam go na swoją głowę. Chłopak zaczął poprawiać włosy ale ja trąciłam jego rękę.
- Tak też jest w porządku - szepnęłam i pocałowałam go.

Nawet nie zauważyłam gdy zniknął Louis, jednak po chwili wrócił. Podwinął Eleanor koszulkę do góry i zaczął malować coś na jej brzuchu. Jak się okazało po chwili, był to napis "load 90%" i częściowo zamalowana 'oś'. Louis zadowolony ze swojego dzieła, zrobił zdjęcie i wstawił je na instagrama.
- Kiedy ja będę mógł ci coś takiego napisać? - zapytał chłopak patrząc mi w twarz.
- Niall żyjmy teraźniejszością - odparłam i przytuliłam się do niego mocno.


*Annabel*

                   Rano obudziłam się się trochę zmęczone po wczorajszym wieczorze, mojego chłopaka nie było już w łóżku. Poszłam do łazienki oporządzić się i ubrałam się w białą koszule z ozdobami na kołnierzyku, jasne jeansy a na to różowy sweterek. Następnie zeszłam na dół. Większość siedziała w kuchni, więc dołączyłam do nich. Wyjęłam z lodówki świeże owoce i jogurt naturalny i zaczęłam jeść. Po chwili zeszła do nas Nicole z propozycją pójścia do fryzjera, ja odmówiłam, ale El postanowiła pójść z nią. Więc zostałam sama z chłopakami.
- Czemu z nimi nie poszłaś ? - Zapytał Harry.- Wiesz fryzjer, damskie pogawędki i te sprawy ?
- Po prostu tydzień temu byłam u fryzjera, a po za tym mam zamiar wyciągnąć Liam'a na miasto.- Mówiąc ostatnie słowa spojrzałam na Payne'a uśmiechając się.
- Jasne.- Odpowiedział i objął mnie.
- Tylko błagam was, nie zdemolujcie mi domu.- Spojrzałam w kierunku Zayn'a, Harry'ego, Niall'a i Louis'a.
- Nie martw się dziecino i idźcie już.- Lou zaczął nas pchać w stronę drzwi frontowych.
               Związałam włosy w koński ogon, założyłam zamszowe botki, wzięłam swoją torebkę i po chwili wyszliśmy z Liam'em z domu. Przez dłuższą chwilę szliśmy w ciszy, po prostu trzymając się za ręce.
- Więc dokąd idziemy ?- Zapytał chłopak.
- Może do kina w centrum?
- Jasne.
- Jak dobrze jest przez chwile iść po ulicy trzymając się za ręce jak normalna para.- Powiedziałam po chwili.
- A co nienormalne pary nie trzymają się za ręce?- Zażartował.
- Nie to miałam na myśli.- Szturchnęłam go lekko w bok.
- Przecież wiem, mi czasami też przeszkadza cała ta sława, ale ciesze się, że jest jak jest. Nie zamienił bym tego za żadne skarby świata.- Objął mnie ramieniem i przytulił mocno do siebie, po czym pocałował w czubek głowy.
                Dalszą drogę do kina szliśmy w milczeniu, przytuleni do siebie.
- Hmm... Annebl, zapomnieliśmy o czymś.- Odezwał się Liam, gdy byliśmy już w kinie.
- O czym? - Zapytałam zdezorientowana.
- Jesteśmy w Paryżu, więc...
- Filmy są po francusku.- Dokończyłam za niego.
- I co teraz ?
- Poczekaj tu chwilę a ja pójdę, zapytać czy nie leci jakiś angielski film z napisami. - Dałam mu buziaka w policzek i poszłam do kas.
              Na szczęście w kinie leciał "Iron Man 3" z napisami, więc kupiłam dwa bilety i powoli zaczęłam wracać do chłopaka. Zauważyłam, ze stał z fankami, dawał im autograf, robił zdjęcia i rozmawiał przez chwilę. Nie chcąc im przeszkadzać stanęłam dalej od nich i czekałam aż skończą. Niestety nie dano mi i Liam'owi chwili spokoju, poczucia się jak "normalna" para, bo kilka z fanek okazało się zwolęniczkami Lanielle.
- Coś ci się ostatnio przytyło.- Zwróciły się do mnie, mówiły po francusku, więc Li ich nie rozumiał.
- Nigdy nie będziesz taka jak Danielle, w sumie nawet gdyby ci się udało, co jest nierealne, to on cię nie będzie kochał tak mocno jak jej.- Mówiła kolejna.
- W ogóle ty słyszysz co do ciebie mówimy?- Zapytały, gdy zauważyły, że nie zwracam uwagi na ich docinki.
- Tak, ale nie przejmuje się tym, kocham Liam'a i mogę to dla niego znieść.- Uśmiechnęłam się do nich.
- Ale ty gruba świnio, on nigdy nie będzie kochał cię tak jak Danielle.- Jedna z nich z zdenerwowania, tym co im odpowiedziałam, wykrzyknęła to po angielsku, na co Liam momentalnie odwrócił się w naszą stronę.
- Liam uspokój się, to nic nie znaczy.- Powiedziałam kładąc rękę na jego klatce piersiowej.
- Nie !- Krzyknął, po czym zwrócił się do tych fanek i powiedział.- Pierdolcie się!
             Złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć w stronę gościa, który sprawdza bilety. Podałam mu je, po czym powiedział byśmy udali się do sali numer 9, podziękowałam i ruszyliśmy z Liam'em dalej. Przez cały czas nie odzywał się do mnie, a ja nawet nie próbowałam zaczynać rozmowy, bo był wkurzony a nie chciałam, żeby na mnie krzyczał. W sali kinowej nie było za dużo osób, oprócz nas była może jeszcze jedna para i kilka nastolatków, w wieku 14-16 lat. Przez cały film Liam siedział na telefonie, pewnie znowu tłumaczył się na twitter'rze za swój wybuch i przepraszał, a to wszystko przeze mnie, bo zachciało mi się iść do kina. Skuliłam się na fotelu i oglądałam film w ciszy, a w sumie udawałam, że to robię. Tak naprawdę oczy miałam cały czas zaszklone i myślałam o tym co się stało. Ciężko było mi się powstrzymywać od płaczu, ale w udało mi się. W końcu film się skończył i w sali kinowej zapaliły się światła. Wzięłam swoje rzeczy i ruszyłam do wyjścia, nie czekając na niego.
- Hej Annabel zaczekaj.- Po chwili zorientował się, że ruszyłam bez niego.- No poczekaj chwilę.- Złapał mnie za ramię i odwrócił w swoją stronę.- Wszystko okey ?
- Nie, nic nie jest okey !- Wybuchłam.- Dobra fanki rozumiem, mogą mnie nawyzywać, myśleć, ze Danielle jest lepsza, że nie zasługuje na ciebie, że jestem grubą świnią, ale to, że olałeś mnie jest gorsze od wszystkich tych rzeczy.
- Ej kochanie przecież ja...
- Nie w ogóle, mnie nie olałeś, chociaż wiesz o czym był film ? Nie bo przez cąły czas siedziałeś w tych zasranym telefonie i znowu przepraszałeś za nic.- Przerwałam mu.- A nie przepraszam, jednak przepraszałeś, za to, że powiedziałeś "Pierdolcie się", ale gdy mówiłam ci żebyś się uspokoił bo nic się nie stało, to nie, nie posłuchałeś mnie.- Zaczęłam płakać.
- Cii...- Zaczął głaskać mnie po plecach.- Przepraszam.- Ucałował mnie w czubek głowy.
- Jezu, Liam przestań w kółko przepraszać.- Oderwałam się od niego, jego mina lekko rzedła.- Teraz to ja przepraszam, za dużo się dzieje jak na trzy dni.- Przytuliłam go.
- Mam coś dla ciebie.- Odezwał się, wyjmując telefon z kieszeni, ale nie przestając mnie przytulać.- To od Dan.- Podał mi telefon.
             Był to sms od niej, przeczytałam go i szybko jej odpisałam.


- Jest kochana, nadal nie wierze, że zostawiłeś ją dla mnie.- Powiedziałam oddając mu telefon.
- Ej.- Złapał mnie za podbródek po czym spojrzał mi w oczy.- Po pierwsze miałaś nigdy się do niej nie porównywać, czytałaś sms'a. Po drugie to była miłość od pierwszego ujrzenia, przenigdy nie mógłbym zrezygnować z ciebie.
- Nawet dla Leona'y Lewis ?
- Nawet dla niej.- Pocałował mnie w czoło, tuląc do siebie.
- Ale to i tak nie zmienia faktu, ze Danielle jest kochana i o 3 w nocy martwi się o mnie.
- Tak jest, a teraz wracajmy już do domu za godzinę mamy z chłopakami próbę do koncertu.
- Tak wracajmy, chce być już jak najdalej stąd.- Złapaliśmy się za ręce i ruszyliśmy w drogę powrotną.

                                                                                                                                      
Yeah ! Jest kolejny rozdział ! Sorrki za taką długą przerwę, ale rozumiecie szkoła, koniec semestru i w dodatku mamy ferie ostatni :/ Grrr.... A w dodatku w tym tygodniu miałam urodziny i bardzo stylowo zaczęłam 17 rok życia, wczoraj wybity palec i siniak na dłoni, bo kolega przywalił mi ławką zamiast Weronice xD A dzisiaj miałam klej we włosach i musiałam umyć zaklejoną część w szkolnej toalecie.
Mamy nadzieje, że rozdział się podoba :*

Oprócz tego chce was zaprosić na swojego nowego bloga (Agaty xD )